Miałam kiedyś pomysł kazdego dnia czytac jeden aforyzm, wzniosłą myśl i analizować, ‚przemyśliwać’, ustosunkowywac sie do tematu. Miało to być wzniosłe i sprawiające, ze z przecietnej dziewczyny ze Ślaska, stane sie duchowym przewodnikiem, kreatorem mysli czytelników… JAK jednak wzorowac sie na filozofkę, kiedy meżczyxni, w wiekszosci odpowiedzialni za autorstwo wszelkich aforyzmów, wypisuja tego typu dyrdymały: ‚Kobieta wierzy, że 2+2 zmieni się w 5, jeśli będzie długo płakać i zrobi awanturę.’ ??

Postanowiłam wiec zmierzyc sie z tym tematem… z tematem, ze my ponoc z Wenus, a oni… Skad oni byli? nie pamietam, ale planeta ta z pewnościa przestała ewoluować  jeszcze przed powstaniem Ewy z żebra Adama. A tak nawiasem, czy któraś z nas w ogóle policzyła zebra naszych mężczyzn? czy jest ich rzeczywiscie mniej? Co na to nauka? Może bóg poszedł na kompromis z adamem : ‚wezme ci żebro, a w zamian dam penisa’ (meżczyźni to róznie nazywaja, ale żaden nie znizy sie, by nazwać swój ‚skarb’ po prostu penisem)… A gdy Adam zrobił niemadrą minę patrząc na swój nowy organ, bóg mu rzekł: ‚Nie martw się Adam, to będzie myślało za ciebie’… A że co dwie głowy to nie jedna, bóg dał Adamowi jeszcze Ewę – dlaczego nikt nam tak nie wytłumaczył Biblii i niejasności w bilogii?!!

Co do aforyzmu… cóz… Albo ja mam pecha, albo świat schodzi na psy, ale wszyscy, których kochałam – nie lubili, kiedy płaczę, drazniło ich to (w odróznieniu od rozczulania sie tych, którzy kochali, a nie byli kochani). Może meżczyźni tylko wrażliwi są na damskie łzy, gdy one ich nie dotyczą? ;-) Wiadomo, że my nie płaczemy z powodu tych, którzy nas kochają, tylko z powodu tych, których same kochamy… Ile razy dziennie płaczecie przez swojego chłopaka, meża, kochanka? chocbysmy nie wiem jak kochały, tacy, których kochamy mają patent by wyciskac nam łzy z oczu… a co za róznica, czy to z powodu tego, ze nie wynieśli smieci, czy z powodu logarytmów!!! Kazdy powód jest dobry, kiedy dotyczy kochanego mężczyzny, co niestety nie łączy sie z manipulowaniem nim…
Ale, jak wspomniałam jest jeszcze drugi rodzaj mężczyzn… czyli: cała reszta. Powinni bic pokłony i zazdroscic temu, przez którego płaczemy , i dla którego jemy trzy razy dziennie owsianke zamiast sniadania, obiadu i kolacji!!! Meżczyźni ci sa bardziej przydatni, niż ten, którego kochamy… Oni sa po to by nam słuzyć :-) Myśla oczywiscie, ze służalczaścią nas zdobeda, nie wiedzac, ze ten, przez którego płaczemy, zdobył nas tak, ze nie zwracal na nas uwagi (co także było powodem naszych łez)… Mozna to wykorzystac do swoich celów, czyli wszystko to, czego nie dostajemy w domu, wziąc sobie poza nim… a niech to bedzie chocby przyznanie racji, ze 2 + 2, to 5!!! A kogo to obchodzi, jesli wreszcie ktoś nas słucha, rozumie, akceptuje, adoruje, osusza łzy, a moze nawet z nami płacze?? korzystajcie moje Panie – w domu tego NIGDY miec nie bedziecie ;-)

A może sie mylę?
Zapraszam do dyskusji ;-)